Feministyczny blues
(bo chcę być Newtonem w spódnicy - dzisiejszą notkę sponsoruje TurboPascal)
No i zaczęły się studia. Te wyczekane, wymarzone i zapracowane. Te na których tak łatwo o męża i kopa w dupę.
Niełatwo być dziewczyną lubiącą krwawe gry komputerowe, oj niełatwo. Ale być informatyczką jeszcze gorzej. Pomijając kwestie tak istotne jak to, że rzucam się w oczy i raczej nie mam szans na niezauważone niepojawienie się na zajęciach, zachowanie niektórych jest dobijające.
Tak, panowanie, do was ta mowa. Mydło nie jest toksycznym środkiem chemicznym, a woda kolońska nie zamaskuje rezygnacji z prysznica. Na świecie istnieją inne rzeczy niż komputery i Bogu za to dzięki. Kobieta na informatyce to nie kuriozum, osobliwość ani nawet ciekawostka przyrodnicza. To fakt. Tak samo jak kobiety kierowcy (i przyszli kierowcy).
Mam dość ochów, achów i zachwytów nad moją osobą. Dość głupich żartów. Dość traktowania mnie jak faceta w spódnicy. Jestem tu, bo chcę robić w życiu to co sobie wymyśliłam. Bo mam do tego prawo, takie samo jak wy.
Mam też nadzieję, że w końcu się przyzwyczaicie, zmienicie czy zrobicie cokolwiek by było lepiej. Bym mogła odstawić moją lampkę alarmową na półkę.
Sir Isaac był facetem, miał co prawda długie włosy, ale jednak. Więc widzę sprzeczność :P
Komentarz autor Roberto — 07/10/2007 @ 13:56